Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Krzysztof Kobielski
BLOG
01 czerwca 2010, 17:51
Testament mój...
Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień - z duchami -
A jak gdyby tu szczęście było - idę smętny.

Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
Ani dla mojej lutni, ani dla imienia: -
Imię moje tak przeszło jak błyskawica
I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.

Lecz wy coście mnie znali, w podaniach przekażcie,
Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
A póki okręt walczył siedziałem na maszcie,
A gdy tonął - z okrętem poszedłem pod wodę...

Ale kiedyś - o smętnych losach zadumany
Mojej biednej ojczyzny - przyzna kto szlachetny,
Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany,
Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny.

Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą
I biedne serce moje spalą w aloesie,
I tej, która mi dała to serce, oddadzą -
Tak się matkom wypłaca świat, gdy proch odniesie...

Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
I zapiją mój pogrzeb - oraz własną biedę:
Jeżeli będę duchem, to się im pokażę,
Jeśli Bóguwolni od męki - nie przyjdę...

Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucone na szaniec!...

Co do mnie - ja zostawiam maleńką tu drużbę
Tych, co mogli pokochać serce moje dumne;
Znać, że srogą spełniłem, twardą bożą służbę
I zgodziłem się tu mieć - niepłakaną trumnę.

Kto drugi bez świata oklasków się zgodzi
Iść... taką obojętność, jak ja, mieć dla świata?
Być sternikiem duchami niepełnej łodzi,
I tak cicho odlecieć, jak duch, gdy odlata?

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mi żywemu na nic... tylko czoło zdobi:
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba - w aniołów przerobi.

Ten piękny tekst Juliusza Słowackiego zatytułowany "Testament Mój" pragnę zadedykować wszystkim "Dolnoślązakom" i Rodakom jako mój drugi, a jednocześnie być może ostatni wpis na blogu tego portalu. Na ustach paru osób w tym momencie może pojawić się drwiący uśmieszek, ale pragnę Państwa uspokoić: nie, nie jestem megalomanem i nie chcę zawłaszczyć wiersza Wielkiego Wieszcza, traktując go jako "Mój testament".

Ten wiersz, być może zapomniany przez uczniów w szkołach jak również przez ich nauczycieli, został przypomniany w polskich mediach w dniach żałoby po śmierci Prezydenta i 95 innych członków polskiej delegacji udających się do Katynia z okazji 70-tej rocznicy wielkiej sowieckiej zbrodni, dokonanej na Narodzie Polskim. Zginęli oni w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem w Rosji. W tej katastrofie, której przyczyny do dzisiaj pozostają niewyjaśnione, oprócz 95 innych ofiar, wybitnych Polaków i patriotów, którzy lecieli do Katynia, aby oddać hołd zamordowanym przez Rosję Sowiecką polskim oficerom - zginął Prezydent Polski Lech Kaczyński.

Do Smoleńska - według dowcipu opowiadanego przez jednego z czołowych polityków rządzącej partii - pojechał jako "kurdupel, kartofel i alkoholik", a wrócił jako Mąż Stanu. Przyczyną zaistnienia tego cudu według posła Janusza Palikota (bo on był tym, który dowcip ten zapamiętale kolportował) było to, że "Rosjanie podmienili ciało". Tymczasem, jak pisał inny wielki poeta Cyprian Kamil Norwid, prawda jest inna: czasami aż śmierci trzeba, abyśmy dostrzegli prawdziwą wielkość człowieka.

Chyba żaden z Prezydentów w historii Polski, ba - Europy czy nawet całego Świata - nie był z takim zapamiętaniem postponowany i mieszany z błotem we własnym kraju. Lech Kaczyński był pierwszym Prezydentem Niepodległej Polski. Po jego tragicznej śmierci, o sprokurowanie której - nie ja jeden zresztą - podejrzewam służby sąsiedniego państwa, wielu Polaków dojrzało w tym ośmieszanym za życia człowieku Wielkość. Jak powiedział pewien starszy człowiek, czekający wraz z innymi kilkanaście godzin przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, aby oddać hołd leżącemu w trumnie małemu wzrostem, a Wielkiemu Sercem Człowiekowi: "On zamknął oczy po to, byśmy my je otworzyli".

Kiedy kilka dni temu sięgnąłem po ten wiersz Słowackiego i po wielu latach ponownie go przeczytałem - nie miałem wątpliwości, że taki właśnie Testament pozostawił nam Polakom, stojącym na rozdrożu wobec zagrożenia Niepodległości Naszej Ojczyzny, Nasz Prezydent. Nagle zrozumiałem, że wymowa tego wspaniałego tekstu Juliusza Słowackiego nic nie straciła na aktualności wraz z upływem tak wielu lat. Ja wierszy pisać nie umiem.Dlatego w ten sposób, zamieszczając ten wpis i ten wiersz na blogu "Dolnoślązaków" chciałbym oddać hołd Mojemu Prezydentowi, Wielkiemu Polakowi Lechowi Kaczyńskiemu.
Nadeszły dla nas Polaków ciężkie chwile. Cóż zatem pozostało? Może słowa: "lecz zaklinam, niech żywi nie tracą nadziei..."
Wykop Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Śledzik
Krzysztof Kobielski

KOMENTARZE
1.
01 czerwca 2010, 18:06
"a jednocześnie być może ostatni wpis na blogu tego portalu"- oby nie.

Co do treści pańskiego wpisu: mi się wydaje, że życie i dokonania zauważa się po śmierci, lecz także takie smierci zauważa sie w nastepnym pokoleniu.

"Nadeszły dla nas Polaków ciężkie chwile. Cóż zatem pozostało? Może słowa: "lecz zaklinam, niech żywi nie tracą nadziei..."" - a tym to mnie Pan przeraził :)

Pozdrawiam
2.
01 czerwca 2010, 18:36
Panie Rafale, a ja właśnie te trzy ostatnie zdania napisałem specjalniepo to, żeby nie było tak pesymistycznie. I napisałem je trochę na siłę, ale skoro twierdzi tak Poeta, to chyba nie wszystko stracone ;-). A poza tym zgadzam się w pełni z Pana zdaniem.
3.
01 czerwca 2010, 19:36
Drogi Panie Krzysztofie,

Może to uśmiech szyderczy wywoła u wielu, ale gdy przeczytałem dzisiaj przypomniany przez pana wiersz Słowackiego to łzy zakręciły mi się w oczach. To piękne dzieło pisane w głębokiej samotności niezrozumienia i nie wypowiedzianej tęsknoty za wolną Ojczyzną. Nikt nie potrafił tak pięknie nazywać żalu za wymazaną z map Polską, jak nasi romantyczni poeci.

I chciało by się teraz stanąć na każdej ulicę naszego, upodlonego jak Prezydent Kaczyński, Kraju, i głośne z całych sił wykrzyczeć wołanie: Polacy, czy wy tego już nie pamiętacie ?!! Nie znacie historii przeklętej niewoli?!! To już przecież było i znowu być może, gdy Ojczyzny wolności nie dopilnujecie. Ta swoboda nasza pisklęciem jest jeszcze, jak ono słabym i od was zależnym. Wytęsknienie wielkie, co tak wiele znaczy i kosztuje krwi całych pokoleń strumienie. Krwi najdroższej – Polskiej – Naszej, bośmy krwią z krwi i kością z kości tamtych bohaterów.

Wiedzcie proszę o tym, gdy z uśmiechem o sprawach Wielkich rozmowy toczycie, zatrute jadem myśli przekazując. Na zgubę własną dzisiaj są Wam dane i do zguby pewnej doprowadzić mogą. I choć czasu mało, jeszcze jest on przecież, jeszcze chwila na sprzeciw do wykorzystania. Więc może warto Tych, co to przeżyli, świadectwem prawdy żywiąc nas od wieków, posłuchać, i ugiąć przed nimi wdzięczności kolana.

Panie Krzysztofie, jak pomyślę, że giganci edukacji wg PO najchętniej w ogóle usunęliby literaturę polskiego romantyzmu z programów nauczania, uważając ją za wielce szkodliwą w „nowoczesnej Europie”, to zaraz ciśnie mi się na usta wiele słów, które opisywały postawę i działania zdrajców XVIII-wiecznej Polski.

Dziękuję jeszcze raz, że pan przypomniał nam ten testament, i że mimo wszystko pozostał z nami.
4.
01 czerwca 2010, 20:17
Panie Marku, powiem szczerze, że gdyby mi gały nie zwilgotniały, to też bym tego pięknego i aktualnego tekstu nie przytaczał. Ale widać, jak mawiał Kazimierz Pawlak z filmu"Sami Swoi": "jak chłop płacze to widocznie trzeba płakać". Dziękuję za piękne słowa. Zachęcają, żeby dalej nękać współblogerów i innych nieszczęśników swoją mizerną tutaj obecnością. A swoją drogą maestria tego utworu mnie po prostu poraziła. I jakoś tak mi się to z aktualnymi wydarzeniami zlało w całość, że nie mogłem się powstrzymać, żeby tego nie zawiesić na portalu. Ja tam na poezji to za bardzo się nie znam, ale uznaję jedno niezawodne - moim zdaniem - kryterium: jak szarpnie za wątpia - znaczy: "dobra". No i jeszcze jak szarpnie po 170 latach od napisania - totrawestując reklamę kart kredytowych MasterCard: "bezcenna". No a z drugiej strony wypieranie utworów Juliusza Słowackiego twórczością np.Doroty Masłowskiej... hmm, mało poetyckie słowa się cisną na język. Ale myślę, panie Marku, że twierdzenie "pora umierać" jest jeszcze chyba nie do końca uprawnione... I tym optymistycznym akcentem...
5.
01 czerwca 2010, 23:04
Króciótkie ad vocem do poezji: każde pokolenie ma takich poetów, na jakich...zasługuje.
Ad personam: każdy pisze swój testament..swoim życiem. Ta uwaga tyczy się również poety i nie omija wspaniałego Juliusza.
Cóż..Słowacki jest nie tyle zapomniany co nie rozpoznawalny, bo by czytać nie tyle rytm wiersza, lecz jego przesłanie, trzeba znać kontekst historyczny, a o znajomość tegoż coraz trudniej....w obecnym pokoleniu.
A ku pokrzepieniu serc zapytam retorycznie: iluż światłych młodych Anglików zna Byrona czy Shelleya i odpowiednio iluż Niemców pochyla się nad poezją, Arnima, EichendorfaczyHeinego.
A propos: zwolennikom problematyki ojczyźnianej w duchu romantycznym dedykuję wiersz Heinego: "Miałem kiedyś Ojczyznę.."
6.
02 czerwca 2010, 10:55
Co spraw pokoleniowych - częściowa zgoda. Ale może jest tak jak z biblijną Sodomą: jeżeli w pokoleniu znajdzie się kilku prawych i sprawiedliwych, to czyż nie zasługują oni na swojego Wieszcza? W przytoczonym przeze mnie utworze widzę uniwersalizm i to w mojej opinii świadczy o ponadczasowej wielkości przesłania niesionego przez te strofy. Zastosowałem sobie taki "myk" intelektualny, że wogóle nie myślałem o kontekście historycznym życiorysu autora. I też mi pasowało. Dlatego pewnie ta poezja przetrwała. Co do światłości młodych Anglików, Niemców czy innych Europejczyków: a może to taka sama światłość, jak znajomość tej literatury, o której Pan wspomniał. Chodzi mi tu raczej nie tyle o recytowanie utworów z pamięci, co o otwartość na przyjęcie i zrozumienie tych tekstów. Co do poezji Josepha Freiherra von Eichendorffa czy też Ludwiga Achima von Arnim, to nie wiem, jak to jest z jej znajomością w Niemczech. W Polsce są to nazwiska nieznane, w przeciwieństwie do Jana Wolfganga Goethego, o którym Pan nie wspomniał. A na zakończenie: Czy chodzi Panu o wiersz Heinricha Heinego zaczynający się od słów: "Ich hatte einst ein schönes Vaterland..."? Jeżeli o ten, to osobiście sto razy wolę "Testament" Słowackiego. Zarówno za uniwersalizm, wizję jak i za finezję artystyczną. Wiersz Heinego wydaje mi się trochę "mniej pojemny" ideowo. Ale może moja znajomość niemieckiego, zbudowana na filmach typu "Stawka większa niż życie" czy "Czterej pancerni i pies", jest zbyt uboga ;-).

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
Bloger nuworysz, architekt z wykształcenia i z zawodu, wrocławianin z urodzenia, psychiatra z zamiłowania, satyryk z wyboru, twórca zjawiska tzw. "kobielszczyzny" z nadania PM...
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2012 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.